Klasa 1a na majówce

Powiedzmy sobie szczerze
nie ma nic piękniejszego
jak majówka w plenerze.

Na majówkę zabieramy
naszą Panią oraz mamy.
Można zabrać także tatę,
brata, siostrę i koc w kratę.
Zabierzemy coś dobrego
oraz picie dla każdego.
Zatrzymamy się na Zimnych Dołach,
bo tam nas zawiezie wóz na kołach.
Gry, konkursy,wyliczanki,
wspólne śpiewy, zgadywanki.
Siwy dym z ogniska się snuje,
każdy swoją kiełbaskę próbuje.
Płuca człowiek sobie w lesie dotleni,
zobaczy jak się świat zazielenił,
jak woda szemrze leniwie
i na długo zatonie w podziwie.
A gdy do domu powracamy
to po sobie zawsze sprzątamy.
Żadnych puszek i papierków
z ulubionych swych cukierków.

My zawsze aktywnie odpoczywamy na łonie natury.

No, uśmiechnij się! Nie bądź taki ponury!
Wybierz się na przejażdżkę do lasu pobliskiego,
może spotkasz chrabąszcza majowego?


Bardzo serdecznie dziękujemy Rodzicom, że zorganizowali nam wspaniałą
majówkę.

Kronikarze 1a

Klasa 1a w Warszawie

To znowu my-czyli uczniowie klasy 1a, wyjeżdżamy na kolejną wycieczkę klasową. W czwartek 7 maja wybraliśmy się na zwiedzanie Warszawy. Bardzo wcześnie, bo o godz. 6.30 mieliśmy zbiórkę pod szkołą. A czemu tak wcześnie, przecież Warszawa jest bardzo blisko? Już tłumaczę. O godz. 8.30 mieliśmy zajęcia edukacyjne w Zamku Królewskim. Była to lekcja, której towarzyszył spektakl teatralny. Tematem był piesek:" Jego kudłata mość Kiopek". Pies w Zamku Królewskim?-dziwne. Kiopek był ulubionym psem króla Stanisława Augusta, który zaginął gdzieś w zamku. Wraz z panią przewodnik poszukiwaliśmy małego, białego, kudłatego pieska z czerwoną obróżką, zwiedzając przy tej okazji sale Zamku Królewskiego. Widzieliśmy salę niebieską, salę zieloną, salę tronową, salę kominkową i wiele, wiele innych sal. Był to czwartek, więc udało nam się zwiedzić też jadalnię, gdzie stół był już przygotowany na słynny "obiad czwartkowy". Aby poruszać się po zamku musieliśmy nauczyć się etykiety dworskiej. Uczyliśmy się ukłonów. Wiemy jak kłaniały się damy i kawalerowie. Było to bardzo ciekawe przeżycie. Sale zrobiły na nas ogromne wrażenie. Te wspaniałe lustra, malowidła na ścianach, złocenia, dywany, tron - aż zapierało nam dech w piersiach. Po wyjściu z zamku na dziedzińcu czekał już na nas pan Piotr-przewodnik, który zabrał nas na spacer po Starówce i nie tylko. W między czasie zdążyliśmy posilić się i zjeść drugie śniadanie. Swój spacer zaczęliśmy na Placu Zamkowym pod Kolumną Zygmunta. Po wysłuchaniu legendy o tejże kolumnie ruszyliśmy ul. Świętojańską w stronę Rynku, mijając katedrę św. Jana Chrzciciela. Przy katedrze leży posąg niedźwiedzia - pan przewodnik opowiedział nam o nim ciekawą legendę. Dalej na Placu Kanonia zobaczyliśmy dzwon, który nigdy nie zawisł na wieży katedry, gdyż pękł podczas odlewu. Przy numerze domu 20/22 podziwialiśmy najwęższą w mieście kamienicę - szerokość tylko 1m (prawda, że jest to niewiarygodne?). Potem szliśmy ul. Jezuicką, by dojść na Gnojną Górę. Rozciąga się z niej piękny widok na Wisłę. Bardzo zaciekawiły nas tam wiszące na balustradach kłódki. Pan Piotr powiedział, że te kłódki wieszają zakochani a kluczyki zrzucają w dół- ma to dać im ponoć szczęście w miłości. Nazwa tej Gnojnej Góry wywodzi się stąd, że gdy po Warszawie jeździły powozy, to z ulic zbierane były te końskie nieczystości i składane w jednym miejscu. Rynek Starego Miasta otoczony jest z czterech stron malowniczymi kamieniczkami. Pośrodku stoi fontanna z rzeźbą Syrenki. Legenda mówi, że dawno temu w wodach Wisły żyła Syrena o pięknym głosie. Pewien człowiek uwięził ją, aby zarobić na jej śpiewie. Uwolnili ją mieszkańcy Warszawy, a wdzięczna Syrena obiecała ich bronić przed wrogiem, dlatego na pomnikach ma tarczę i miecz. Obok fontanny jest też studnia z której kiedyś mieszkańcy miasta czerpali wodę. Na ul. Krzywe Koło pod nr 5 mieszkał potwór zwany Bazyliszkiem. Od jego spojrzenia ludzie zmieniali się w kamienne posągi. Widzieliśmy Barbakan, bardzo ciekawa budowla z czerwonej cegły. Wraz z podwójnym pasem murów i basztami bronił dostępu do miasta. Pod murami ciągnie się porośnięta trawą fosa. Mury kończą się zabytkowym mostem przy Placu Zamkowym i tu skończyliśmy spacer po Starówce. Ale to jeszcze nie koniec naszej wycieczki, bo autokarem podjechaliśmy do Łazienek Królewskich. Tam widzieliśmy Pałac na Wodzie, Amfiteatr, pływające gondole po stawie i jeszcze coś. Pan przewodnik pokazał nam "dziwne drzewo". Gałęzie tego drzewa rosną w dół a nie w górę. Zachwyciły nas też pawie i ich piękne, barwne ogony. Po godzinnym spacerze postanowiliśmy wrócić do autokaru. Pożegnaliśmy się z bardzo miłym panem przewodnikiem, który bardzo ciekawie opowiadał o wszystkich miejscach, które tego dnia zwiedziliśmy. Zmęczeni, ale bardzo szczęśliwi i bogatsi o nową wiedzę wróciliśmy do Zalesia. Na taką całodniową wycieczkę pojechał z nami nasza wychowawczyni-p. Kasia Miziuk, p. Jola Wysokińska i jeszcze 5 osób dorosłych (1 mama, 1 ciocia i 3 tatusiów).

DZIĘKUJEMY.

Kronikarze 1a

Bromba w sieci

12 marca klasa IVa była w teatrze na spektaklu pt. ,,Bromba w sieci”. Spektakl odbywał się w Pałacu Kultury na szóstym piętrze. Spektakl trwał 1:30 godziny i był podzielony na dwie części. Występują:

Bromba – nieco większe od wiewiórki stworzonko o różowym futerku, dyplomowana specjalistka od mierzenia i ważenia.

Fikander – długouchy poeta zakochany ze wzajemnością w Malwince pracującej jako zegarynka ;początki jednak nie były łatwe.

Pciuch – stworzonko zamieszkujące czas i zgodnie z tradycją pracujące na poczcie.

Większości osób spektakl się podobał.

Staś Mierzejewski, kl. 4a

 

Wycieczka klasy 1A i klasy 1C do Teatru „ Pikolo” i Fabryki Bombek „ Szkło-Dekor”

W dniu 8 grudnia Klasy 1A i 1C były na  wycieczce  w Teatrze „Pikolo"      w Łodzi na przedstawieniu  o prawdziwym Świętym Mikołaju oraz w fabryce bombek w Piotrkowie Trybunalskim. Emocji było co nie miara, gdy uchyliła się kurtyna a dzieci zobaczyły na scenie prawdziwego Mikołaja. Dzieci obejrzały piękną, ciepłą opowieść o dobroci Św. Mikołaja, o tym jak ważne jest to, w co wierzymy, oraz usłyszały,  że marzenia się spełniają – nawet po wielu latach. Po ciekawym przedstawieniu oraz kilku konkursach z nagrodami,  aktorzy wraz ze Św. Mikołajem rozdali dzieciom prezenty. Kolejnym etapem magicznej wycieczki była  wizyta w fabryce bombek „ Szkło-Dekor” w Piotrkowie Trybunalskim.   Pani przewodnik pokazała dzieciom jak powstaje bombka, jakie techniki są stosowane do jej produkcji a na koniec, jak bombka jest zdobiona. Wszyscy mogli pomalować własną bombkę, według własnego pomysłu. Bombki wyszły piękne,  dzieci obsypane brokatem dekoracyjnym – „ błyszczące” ale zadowolone.

Po oblężeniu sklepu firmowego i wielkich bombkowych  zakupach, wróciliśmy szczęśliwi do Zalesia.

mama Krzysia

 

I nareszcie doczekaliśmy się kolejnej wycieczki. To my znów razem czyli klasa Ia i Ic ruszamy w świat, żeby przeżyć coś ciekawego i wyjątkowego. Właśnie dziś 8 grudnia o godz. 7.00, zaspani i ziewający wyruszyliśmy do Fabryki Bombek w Piotrkowie Trybunalskim. Choć droga daleka, to czas szybko minął. Po drodze krótki postój na wyprostowanie nóg i wizyta w Teatrze Piccolo w Łodzi. Spektakl :" Opowieść o prawdziwym Mikołaju" oczarował nas wszystkich, dużych i małych, wysokich i niskich, optymistów i pesymistów, głodnych i najedzonych. Po przedstawieniu wszyscy dostaliśmy prezenty z rąk Świętego Mikołaja i zrobiliśmy sobie z nim zdjęcie. Następnie szybko zjedliśmy obiad i ruszyliśmy na kolejną atrakcję.
O godz. 14.00 byliśmy już w Fabryce Bombek. W pierwszym pomieszczeniu widzieliśmy jak rozgrzewane jest szkło i formowane na bombki ( a mogą mieć one przeróżne kształty). Później było ich srebrzenie i malowanie. Panie malarki przepiękne wzory malowały na bombkach ( motyle, dzwoneczki, aniołki, różyczki). Byliśmy pod ogromnym wrażeniem. I wreszcie mogliśmy sami w pracowni stworzyć swoje bombki, które przyozdobią wspólną choinkę w klasie. Malowanie i ozdabianie wcale nie jest takie łatwe, a ile bombek się pobiło. Nigdy nie widzieliśmy takiej ilości brokatu, którym przyozdabialiśmy swoje arcydzieła. Żeby tylko udało się nam je przywieźć do Zalesia w całości, ale wiemy, że oto zatroszczą się nasze Panie. Każdy kto skończył swoją pracę, mógł iść do sklepiku firmowego i nacieszyć swój wzrok pięknymi ozdobami na choinkę albo je kupić.

Mimo, iż była to wycieczka bardzo długa (12 godzin), to nikt z nas nie czuł
zmęczenia. Wycieczka podobała się każdemu. Dziękujemy wszystkim osobom dorosłym, które opiekowały się nami, byśmy nie pogubili czapek i rękawiczek.
A życzenia od Świętego Mikołaja przekazujemy wszystkim.
" Jeden jest wieczór tak pełen słodyczy, co wszystkie serca łączy i jednoczy.
Człowiek dobrze człowiekowi życzy i wszyscy jasno patrzą sobie w oczy."

Kronikarze Ia i Ic

menu głównetreść strony