Klasy 3b i 3c w Wieliczce i Krakowie

Sprawozdanie Oliwii:

10 dnia września pojechaliśmy na wycieczkę klasową do Krakowa. Najpierw byliśmy w Wieliczce i zwiedzaliśmy kopalnię soli. Było tam mnóstwo soli, która przypominała trochę kalafiory. Z przewodnikiem szukaliśmy Skarbnika, który miał nas zaprowadzić do Solilandii. Po drodze widzieliśmy Soliludki, takie jakby krasnoludki z soli.  Skarbnik całe szczęście zostawił znaki, żeby było nam łatwiej do niego trafić. Po kilku godzinach znaleźliśmy Skarbnika. Dowiedzieliśmy się, że w kopalni istnieje potwór Solizaur, który zjada Soliludki.

Byliśmy również w Kościele Mariackim i na wieży, gdzie mogliśmy podziwiać wielki Dzwon Zygmunta. Po wyjściu z kościoła, pan grający hejnał pomachał nam z wieży.

Na koniec pani zrobiła nam zdjęcie przy Smoku Wawelskim, który ział ogniem. Do domu wróciliśmy 11 września około godziny 21:00.

Oliwka Chajęcka, kl. 3c


Sprawozdanie Antka:

W dniach 10 i 11 września 2015 roku byliśmy na dwudniowej wycieczce w Kopalni Soli w Wieliczce i w Krakowie. Wyjechaliśmy z Zalesia Górnego o siódmej rano. Podróż trochę się dłużyła, ale w końcu dojechaliśmy na miejsce. Najpierw zwiedzaliśmy kopalnię, zeszliśmy po schodach około 65 metrów pod ziemię. Tam znaleźliśmy ślad Skarbnika- odciśniętą rękę i gwoździe z krwią.  Dalej szliśmy korytarzami i widzieliśmy tory pod ziemią. Na ścianach sól osadzała się jak kalafior. Byliśmy także w kościele pod ziemią, gdzie podłoga była słona. Razem z kolegą polizaliśmy ją, żeby sprawdzić. Potem, spotkaliśmy Skarbnika i poszliśmy z nim do Solilandii. Skarbnik mówił bardzo głośno. Tam, Staś z naszej klasy znalazł pierścionek w korycie. Mnie najbardziej zainteresowała winda, która jechała z prędkością 5 metrów na sekundę.

Wieczorem, dojechaliśmy do hotelu, gdzie około dwudziestej była dyskoteka. W pokoju, w którym spałem, po ciszy nocnej był wykąpany tylko Maciek.

Następnego dnia, po śniadaniu, wyjechaliśmy do Krakowa. Tam czekała na nas pani przewodnik przy Barbakanie. Razem z nią poszliśmy zwiedzać wieżę z dzwonami. Największy dzwon nazywał się Dzwon Zygmunta. Pani przewodnik opowiedziała nam historię o Wieży Mariackiej, którą budowało dwóch braci i jeden zabił drugiego nożem, bo mu zazdrościł wyższej wieży. Widzieliśmy wiszący na ścianie nóż. W Krakowie odwiedziliśmy jeszcze Smoka Wawelskiego, gdzie bardzo podobało mi się, jak smok ział ogniem. Na koniec kupiliśmy pamiątki. Do domu wróciliśmy już w nocy około 21:30.

Była to moja pierwsza, dwudniowa wycieczka szkolna i na zawsze zapamiętam dwie rzeczy: szybką windę z Wieliczki i spanie z kolegami z klasy w pokoju.

Antek Toruński, kl. 3c

 

menu głównetreść strony